Wielość koncepcji teoretycznych oraz praktykowanych podejść psychoterapeutycznych jest spora. W zależności od kierunku i szkoły psychoterapeutycznej w której szkolił się terapeuta stosuje on różne metody oddziaływania przy jednoczesnych założeniach i budowaniu relacji z pacjentem charakterystycznych dla określonego paradygmatu. Dla pacjentów nie jest to z reguły istotne, wiedza na temat szkół terapeutycznych i ich podejść do specyficznych problemów nie jest bowiem powszechna wśród pacjentów, do psychoterapeuty trafiają więc oni najczęściej przypadkowo – z polecenia bądź na wskutek skierowania medycznego. Nie znaczy to jednak, że badaczy i praktyków psychoterapii nie nurtuje pytanie – czy któraś metoda jest bardziej czy mniej skuteczna od innych?
Rozpoczynając szkolenie psychoterapeutyczne w określonym paradygmacie, kandydat na psychoterapeutę dowiaduje się z jakimi trudnościami u pacjentów dane odejście radzi sobie dobrze, z jakimi zaś gorzej. Jak się jednak okazuje, formalnych i rzetelnie przeprowadzonych na ten temat badań de facto nie ma.
Wprawdzie próby porównywania skuteczności oddziaływania różnych szkół podejmowało wielu badaczy (Sloane, Smith, Svatberg i Stiles, Shapiro, Wittman, Linn i inni) ale nigdy nie udało się uzyskać jednoznacznego wniosku, poza tym, że zawsze oddziaływanie terapeutyczne – prowadzone obojętnie w jakim paradygmacie jest lesze niż brak tego oddziaływania.
Są wprawdzie pewne potwierdzone na ten moment tezy które podkreślają większą skuteczność niektórych szkół czy też podejść terapeutycznych w określonych problemach (np. terapia poznawcza dla zespołu paniki, terapie behawioralne w leczeniu fobii) ale jednoznacznych i jasnych dowodów na miażdżącą przewagę któregoś z podejść nie ma. Stąd koncepcja paradoksu ekwiwalencji – czyli teza, że efekt leczniczy dają nie specyficzne techniki, czy określony proces terapii ale specyficzna relacja i więź między psychoterapeutą a pacjentem.
fot:sxc.hu
