Korelacje i problemy z ?nie-psychologami?

Powszechnie używaną metodą statystyczną w badaniach psychologicznych jest korelacja. Za jej pomocą można określić istnienie związku (i jego siły) między dwiema zmiennymi. Współczynnik korelacji, który psychologom i statystykom pozwala wypowiadać się na temat pewnych zjawisk, wprowadza jednak sporo zamieszania w psychologii i popularnej wiedzy psychologicznej, kiedy zaczynają do niego zabierać się nie-psychologowie.

Dlaczego?

Otóż współczynnik korelacji określa związek, ale nie określa jego kierunku. Innymi słowy, jeśli wiemy że (przykładowo) lubienie się koreluje z podobnymi postawami życiowymi, to nie wiemy (na podstawie współczynnika korelacji) czy to lubienie się wpływa na stworzenie podobnych postaw u ludzi, czy też podobne postawy powodują że ludzie zaczynają się lubić.

W czym problem?

Otóż spora część wniosków z badań psychologicznych publikowanych w naukowych periodykach przedostaje się do mediów, gdzie opisywana jest nie przez psychologów czy statystyków lecz przez dziennikarzy i felietonistów. Bardzo często dochodzi wtedy do przekłamania, kiedy do związku między dwiema zmiennymi dodaje się kierunek wpływu.
W efekcie powstają takie kwiatki jak ten ze wspomnianego powyżej przykładu – teza że ludzie lubią się wtedy gdy są do siebie podobni. W innym zaś periodyku, inny dziennikarz może zinterpretować wyniki inaczej pisząc, że kiedy ludzie się lubią, zaczynają przejmować swoje postawy i stawać się do siebie w tym względzie podobnymi.

Jak widać, współczynnik korelacji w nieodpowiednio przeszkolonych rękach doprowadzić może do tworzenia artefaktów naukowych i mitów. Czytajcie wiec uważnie wszelkie opracowania psychologiczne z popularnych serwisów – może okazać się że mówią o czymś zupełnie nieistniejącym.

Share

Leave a Comment

Please note: Comment moderation is enabled and may delay your comment. There is no need to resubmit your comment.