Deprywacja sensoryczna polega na oddzieleniu człowieka od dopływu bodźców zewnętrznych. W wyniku izolacji człowieka od bodźców zewnętrznych jego mózg, nie mogąc poradzić sobie z brakiem bodźców zaczyna tworzyć halucynacje, które przypominają halucynacje związane z przyjmowaniem substancji psychoaktywnych. Badania nad deprywacją sensoryczną prowadzone były chętnie w latach 60 tych, kiedy to psychologia zainteresowała się odmiennymi stanami świadomości. Ze względu jednak na to iż deprywacja sensoryczna powoduje spore spustoszenie w psychice temat ten – w badaniach na większą skalę – zarzucono. Zawsze naukowców nurtowało jednak pytanie ile czasu potrzeba, aby mózg zaczął przy deprywacji reagować halucynacjami i czy są ludzie bardziej odporni na deprywację niż inni?
Na to pytanie odpowiedziano stosunkowo niedawno – na University College w Londynie, ochotników przebadano kwestionariuszem Revised Hallucinations Scale, którego zadaniem jest określenie na ile osoba badana jest podatna na halucynacje. Z grupy badanych wybrano 9 osób o wysokiej podatności na halucynacje oraz 10 o niskiej i poddano ich deprywacji sensorycznej w komorze izolowanej akustycznie. Pokój był również całkowicie pozbawiony światła. Każdy z badanych otrzymał pilota, którym mógł przerwać doświadczenie w razie gdyby dostał ataku paniki.
Badani przebywali w izolacji 15 minut, następnie poproszono ich by wypełnili kwestionariusz określający czy mieli jakiekolwiek doświadczenia w zakresie obniżenia nastroju, halucynacji, paranoi (czy jakichkolwiek stanów psychotycznych). Zarówno ci, którzy byli podatni na halucynacje jak i ci którzy mieli być na nią odporni zgłosili pojawienie się halucynacji. Siła omamów u osób odpornych była mniejsza, ale mimo to i tak wystarczyło zaledwie 15 minut bez bodźców wzrokowych i słuchowych, by doświadczyć zmienionych stanów świadomości! Wynika z tego, że czas działania deprywacji sensorycznej jest zbliżony do czasu działania substancji odurzających.

Listopad 14th, 2009 at 17:34
Przykro mi to pisać ale to są głupoty. Na zachodzie są ośrodki w których można kożystać z sesji w specjalnych kabinach doznajac głebokich relaksacji. Artykuly naukowe mówią o korzysciach z takich sesji a tutaj opis jak z taniego, horroru
Listopad 24th, 2009 at 23:24
To nie opis z horroru, lecz wyniki badań uniwersyteckich (University College w Londynie) – jest też źródełko, można sobie sprawdzić.
Styczeń 11th, 2010 at 12:15
Przykro mi ale korzystam z kabin do deprywacji sensorycznej od ponad roku regularnie i nie mialem zadnej halucynacji. Zadna ze znanych mi osob jakie korzystaja z takich kabin tak jak ja nic mi na ten temat nie mowila wiec ja jako osoba, ktora korzysta moge powiedziec, że według moich doswiadczeń to science-fiction
Najdłużej byłem w takim środowisku ponad 2 godziny i jedyne co czułem to stan głebokiego relaksu.
Takie kabiny na calym świecie wykorzystywane są jako SPA, do leczenia depresji, w sporcie jako narzędzie odnowy biologicznej itd.
pozdrowienia
Maj 10th, 2010 at 21:34
wg mnie to jak z lekami homeopatycznymi również opisanymi w jednym z waszych artykułów – powiedziano ludziom że będą mieć halucynacje, uprzedzono o atakach paniki więc mózg je wytworzył
Czerwiec 14th, 2010 at 19:44
Te “kabiny do deprywacji” to możecie sobie wsadzić – wiecie gdzie. One są robione specjalnie tak, aby NIE zachodziła deprywacja sensoryczna. Są to kabiny “relaksacyjne” bardziej niż deprywacyjne.
Deprywacja sensoryczna to traumatyczne przeżycie. I najlepsza IMHO wymyślona dotąd forma tortur, powszechnie stosowana (m.in. przez CIA) choć niedoskonała; osoby poddane DS są bardzo podatne na sugestie.
Halucynacje występują prawie zawsze (podobnie jak utrata świadomości ciała – choć bardziej drastycznie, jeśli dołożymy deprywację zmysłu grawitacji – oraz utrata poczucia czasu). Ale 15 min? Wydaje mi się, że to trochę zbyt szybko.