Do odkryć naukowych niejednokrotnie dochodzi zupełnie nieoczekiwanie. Często trafia się na nie, prowadząc badania na czymś zupełnie innym. Tak też zdarzyło się w przypadku Josepha Kamii. W późnych latach pięćdziesiątych naszego wieku prowadził on badania nad zaburzeniami snu. W ich trakcie zauważył, iż w stanie spoczynku, słabe impulsy elektryczne mózgu przyjmowały tak zwany rytm alfa. Chcąc by osoby biorące udział w doświadczeniu, miały lepsze wyobrażenie o tym, co się z nimi dzieje, poinformował je o tym. Ku jego zdziwieniu, bardzo szybko nauczyły się one wywoływać rytm alfa umyślnie. Nie potrafiły przy tym powiedzieć jednak, w jaki sposób to robią.
Wydarzenie to dowiodło, iż możliwe jest wpływanie na procesy fizjologiczne, choć tradycyjnie stawiano je poza świadomą kontrolą. Przekazywanie osobom badanym informacji odnoszących się do ich procesów biologicznych, nazwano biologicznym sprzężeniem zwrotnym. Choć to zjawisko wciąż nie doczekało się powszechnie uznanego wyjaśnienia, to nie sposób zbagatelizować tego, co dzięki niemu można osiągnąć. Metodę tą wykorzystywano między innymi w celu pomocy osobom z nadciśnieniem, zaburzeniami rytmu serca czy częstymi bólami głowy. O powszechnym stosowaniu biologicznego sprzężenia zwrotnego w medycynie wciąż jeszcze nie może być mowy. Przede wszystkim dlatego, iż ludzie bardzo się między sobą różnią pod względem reagowania na nie oraz jest ono stosunkowo drogie.

