Każdy psycholog czy terapeuta, który w swojej pracy stosował projekcyjny test Rorschacha może tablice wyrzucić do kosza. I nie chodzi tu o batalię o rzetelność i trafność testu i długoletnią walkę w środowisku psychologicznym na temat tego czy test można stosować, do czego i czy cokolwiek test Rorschacha do badania wnosi, lecz o to, że teraz każdy badany, do badania może się najzwyczajniej w świecie przygotować, tablice – wraz z listą najpopularniejszych odpowiedzi – może sobie bowiem ściągnąć z Wikipedii. Czytaj dalszą część tekstu »
Co piąty żołnierz powracający z Iraku cierpi na PTSD (syndrom stresu pourazowego), depresję lub ma za sobą próby samobójcze. To nie tylko problem społeczny, ale również ogromne koszty dla Amerykańskiej Armii, która ponosi spore koszty na leczenie powracających z Iraku rekrutów. Powstał więc pomysł, aby 1500 sierżantów przeszkolić na okoliczność wzmacniania ich odporności psychicznej i zarządzania gniewem.
Założeniem treningu jest nauczenie amerykańskich żołnierzy radzenia sobie z emocjami. Na ten moment mówienie w wojsku o emocjach traktowane jest jako przejaw słabości. To zaś o czym się nie mówi, przeradza się potem w różnorodne problemy psychiczne żołnierzy, nie gotowych na doświadczenia na które są narażani. Czytaj dalszą część tekstu »
czyli dlaczego badania psychologiczne nad złością mogą być błędne
Setki badań psychologicznych nad mechanizmami złości i agresji być może będzie trzeba wyrzucić do kosza. A wszystko dzięki jednemu odkryciu! Okazało się bowiem, że pozycja naszego ciała może wpływać na nasz stan emocjonalny. Mówiąc zaś bardziej szczegółowo, w badaniu, w którym celowo doprowadzano uczestników do złości, wykryto różnice w aktywności kory przedczołowej. U badanych którzy siedzieli podczas badania, prawa część kory przedczołowej była bardziej aktywna niż lewa. U tych którzy leżeli w trakcie badania, różnic nie było. Mało tego, osoby te, zapis EEG miały podobny do grupy kontrolnej, która rozzłoszczona nie była. Czytaj dalszą część tekstu »
Każdy z nas słyszał przysłowie, że „pieniądze szczęścia nie dają”. Studiując najnowsze badania w tej materii, przeprowadzone przez psychologów szczęścia w Kanadzie (Centre for Applied Positive Psychology in Milwaukee) trudno oprzeć się wrażeniu, że takie podejście to nic innego jak kwaśne winogrona, czyli metoda pocieszania się – przyjmowana w tym akurat przypadku przez osoby, które za zamożne uważać siebie nie mogą. A że jest ich więcej niż bogatych, to mamy taki właśnie mit, którym się karmimy, aby czuć się nieco mniej żałośnie.
Ed Diener, który badania przeprowadzał, twierdzi wprawdzie, że ludzie powinni unikać przykładania nadmiernej wagi do pieniędzy, zmniejsza to bowiem ich poczucie szczęścia – zwłaszcza w trudnych czasach kryzysu, ale jednocześnie, przytacza badania Gallupa, które przeprowadzone na 136.000 osób na całym świecie mówią wyraźnie – z poczuciem szczęścia spośród wszelkich czynników które wzięto pod uwagę w badaniu, najbardziej związany jest właśnie wysoki dochód! Czytaj dalszą część tekstu »
Dr Alan Hirsch, neurolog z Chicago od 25 lat zajmuje się pracą z osobami pozbawionymi poczucia smaku, węchu lub obu tych zmysłów. Badając związek między utratą smaku lub węchu a pojawianiem się zaburzeń osobowościowych, wysnuł tezę związaną z preferencjami smakowymi i ich związkiem z cechami osobowości. Według naukowca, na podstawie preferencji smakowych i zapachowych można nawet określać typy osobowości.
O ile rzeczywiście zapachy i smak mogą mieć wpływ na nasze samopoczucie i uczucia – mówi o tym nie tylko aromaterapia, ale również liczne badania psychologiczne nad pamięcią, to już powiązanie cech osobowości z preferowanym smakiem jest nieco karkołomne. Bardziej prawdopodobne byłoby tu mówienie o pewnych tendencjach, które korelują z preferowanymi smakami czy zapachami. Czytaj dalszą część tekstu »
